Sonic Frontiers Processor 3 + Transport 3

Transport_3
sf_t3_c

Piękny i kosztowny Transport 3 – najbardziej rasowy Sonic Frontiers

sf_p3_b
sf_p3

Processor 3, stanowiący rozwinięcie procesora SFD2mkII

Processor 3/Transport 3 to było flagowe Combo kanadyjskiej firmy, będące rozwinięciem poprzedniego przetwornika SFD2mkII, opisanego w skrócie w zakładce o Sonic Frontiers i jej produktach. Arcydzieło od SF kosztowało w Polsce w szczytowym momencie prawie 100.000zł i ze swoim niecodziennym/kosmicznym designem stanowiło high-endowy Top of The top w dziedzinie odtwarzania cyfrowego dźwięku. Wyposażony był we wszystko co w tamtym czasie było dostępne, a w stosunku do poprzednika zmiany konstrukcyjne były zasadnicze i innowacyjne, także był to zupełnie nowy produkt. Tak też wyglądał, jedynie kości przetworników były takie same co w SFD2mkII.
Pamiętam dokładnie kiedy nabyłem te urządzenia, bo przesyłka kurierska z USA utknęła gdzieś w drodze na tygodnie i nic nie można było poradzić. Wtedy był September 11 2001 i akurat miałem pecha, bo kiedy stanęły lotniska w USA, to moja paczka była już w drodze na terenie USA. Chyba dotarła do mnie do domu po 3 tygodniach, zamiast 3 po dniach. Było to olbrzymie i ciężkie pudło, w którym znajdowały się 3 mniejsze pudła, bo zestaw składa się z 3 urządzeń.

Budowa i wrażenia optyczne:

Processor 3
Przetwornik Procesor 3 składał się z 2 elementów (pudełek). Wszystko, oprócz zasilacza przetwornika, upakowano w kosztowną obudowę ze szczotkowanym srebrnym frontem z aluminium i nałożonym na niego dodatkowym, mniejszym plastrem drapanego aluminium w kolorze złotym lub czarnym. Typowe rozwiązanie jak w innych SF. Reszta obudowy była z czarnej, dość grubej blachy i lakieru matowo-młotkowego, podobnie jak w innych SF. Urządzenie wyposażono w rozbudowany zewnętrzny zasilacz, w formie zwykłej czarnej skrzynki o rozmiarze połowę mniejszym od Procesora 3. Zasilacz przeznaczony jest raczej do schowania gdzieś za sprzętem, bo nie wyróżnia się urodą, aby go stawiać obok kosztownego przetwornika lub transportu.
Przy konstruowaniu tego produktu jego autorom przyświecała idea stworzenia modułowego urządzenia, gotowego do up-gradów i rozbudowy np. do DVD Audio. Nigdy nie miał miejsce oczywiście żaden up-grade, bo SF przestał nagle istnieć, ale takie były najpierw plany. Ale panel przedni urządzenia był już wtedy przystosowany do obsługi 96/24, chociaż procesor na pokładzie jeszcze nie obsługiwał tego standardu.
Tor sygnału jest w pełni zbalansowany po stronie analogowej, jak i cyfrowej. Na wyjściu przetwornika wyeliminowano kondensatory. Podobnie jak w innych produktach SF Processor 3 jest wyposażony w dwa 20 bitowe układy konwersji C/A D20400-A DAC firmy Ultra Analog w parze z układami wejściowymi (anty-jitterami AES21, też od Ultra Analog). Na pokładzie jest również dekoder HDCD (Pacific Microsonics PMD-100). W stopniu wyjściowym, zbudowanym w oparciu o lampy, zastosowano 4 triody 6922 Sovteka. Processor 3 wyposażono we wszystkie wówczas znane standardy wejść i wyjść, a nawet więcej niż to co było przedtem znane….

Transport 3
Najbardziej znanym i charakterystycznym jest jednak nie Procesor 3, ale kosztowny i piękny Transport 3. Obudowa jest wykonana w całości z grubych plastrów kosztownego, szczotkowanego aluminium i składa się z solidnych części skręcanych dyskretnie śrubami. Centralnie znajduje się piękna i unikalna śluzą do ładowania płyty CD, w formie kosmicznego oka. Płyta umieszczana jest bezpośrednio na osi transportu i dociskana specjalnym magnetycznym krążkiem. Na pokładzie jest napęd Philips model COM 12.5, wówczas najdroższy model, który posiada bardzo solidne, odlewane chassis.
Transport 3 miał problemy też wieku dziecięcego właśnie ze wspomnianą śluzą, która się często blokowa i psuła, co doprowadziło do zmiany dostawcy tej części przez SF. Później nowszy, szwajcarski mechanizm śluzy pracował poprawnie i wydawał mniej hałasu, niż w pierwszych egzemplarzach z początku produkcji. Ja osobiście nie miałem problemów z mechaniką T3, bo miałem egzemplarz z późniejszej produkcji, ale kolega który przede mną miał jako jeden z pierwszych w Polsce ten transport odczuł problemy i hałas w czasie pracy mechanizmu.
Transport otrzymał piękny designerski, okrągły pilot, dedykowany do topowych urządzeń SF.

Sonic_Remote
Transport 3 wyposażony został w komplet wejść, wszystkich wówczas możliwych. Są znane RCA, BNC, ST, toslink i AES-EBU, ale pierwszy raz pojawia się też no­wy standard przesyłania da­nych cyfrowych pomiędzy transportem i przetwornikiem, nazwany autorsko I2S enhanced. Podobny do starego złącza od drukarki komputerowej. Został on opracowany przez Ul­tra Analog, jednocześnie wiodącego producenta układów do konwersji C/A, który pomógł SF przy projekcie pierwszego przetwornika SFD2, który odniósł duży sukces.
Układ ten i połączenie pozwalało na 10-krotne zmniejszenie jittera. Było to możliwe dzięki rozdzieleniu transmisji sygnału cyfrowego od transmisji sygnałów synchronizujących taktowanie transmisji, któ­re w innych standardach np. S/PDIF i AES/EBU przesyłane byty po jednym kablu wraz z głównym sygnałem. U Sonica Frontiersa sygnał zegara taktującego, sygnał kontrolny, jak i dane, przesyłane są kilkoma oddzielnymi przewodami.
W tamtych czasach właśnie poprzez oddzielne przesyłanie synchronizacji zegarów przetwornika i transportu próbowano walczyć z jitterem i w takim rozwiązaniu widziano jedyną drogę jego eliminacji. Tak postępował też dpa z dodatkowym połączeniem zegarów „deltran” w procesorze i transporcie. Wadia 27 i 270 także miały dodatkowe połączenie CLOCK link. Dzisiaj w dobie PC audio, gdzie mamy przecież do czynienia z wyjątkowo niedokładnymi i zaszumianymi sygnałami z komputera, gdzie jitter naturalnie występuje i które mimo to udało się praktycznie wyeliminować, wiemy że są inne metody pozbycia się jittera. Obecnie trudniejsze do eliminacji wydają się „śmieci” z komputera, a nie sam jitter.
W czasie kiedy powstało combo T3+P3 było one wzorem jeśli chodzi o jitter, żadne inne propozycje nie zapewniały wówczas takiej jego redukcji.
Jeśli chodzi o kabel połączeniowy I2Se to standardowo nabywca otrzymywał taki zwykły czarny kabel, wyglądał jak zwykły, tandetny kabel drukarkowy produkcji chińskiej.
Jednak specjalnie dla SF Kimber Cable wyprodukował markowy connector I2Se, ze srebrnych przewodników w żółtej plecionce. Wszedłem w posiadanie takiego kabla, dopłacając 500$, łącznie do urządzenia i istotnie znacząco poprawiał on brzmienie, w porównaniu z tym co klient dostawał w standardzie. Muszę powiedzieć, iż jakość kabla I2Se dawanego w standardzie była moim zdaniem wstydliwa ze strony SF, bo można było coś trochę lepszego załączyć, niż najtańszy czarny kabel a’la drukarkowy, który chyba kosztował wówczas 50$.
Bawiłem się combo T3+P3 przez ponad 2 lata i grałem wtedy na wzmacniaczu lampowym Unison Research Simply 845 i końcówce mocy Spectral z przedwzmacniaczem też od SF  SFL-2.
Brzmienie
Charakter brzmienia tego combo był zbliżony w swojej podstawowej naturze do tego co oferował poprzedni procesor SFD2mkII z transportem Wadii podpiętym cyfrowym ST Glass. Był zbliżony co do charakteru, ale stanowił oczywiście jego dalsze rozwinięcie w aspekcie analogowości, gładkości i jedwabistości. W stosunku do takich urządzeń jak Wadia 16 czy inne podobne, wówczas topowe, to dzielił je duży dystans, a nawet przepaść na korzyść SF T3+P3.
Dopiero obecnie mam kontakt ze współczesnymi urządzeniami, które są bardziej dostępne i brzmią tak dobrze jak wówczas SF lub może i nawet nieznacznie lepiej, bo przez wiele lat była dziura w ofercie o podobnej jakości. Były oczywiście odtwarzacze SACD, ale zwykłe płyty CD brzmiały na nich mniej ekscytująco i mniej muzykalnie, mniej plastycznie porównując do SF. Sam padłem taką ofiarą pościgu za SACD i zamieniłem T3+P3 na Accuphase DP-77 i oczywiście bardzo potem żałowałem. Chciałem mieć SACD i miałem, ale wszystko inne brzmiało nudno, że nie chciało się tego słuchać, czar po tym co dawał SF przeminął.
Zestaw T3+P3 od SF w aspekcie odtwarzania zwykłej płyty CD, a najlepiej zakodowanej dodatkowo w HDCD, oferuje praktycznie najwyższą jakość dźwięku jaką można uzyskać ze srebnego krążka. Oczywiście są teraz standardy wysokiej rozdzielczości, jak HRx, które grają lepiej i jest modne high-endowe PC audio i odtwarzanie ścieżek wav 88/24, 96/24 ale w aspekcie zwykłej płyty CD nadal mało co może się równać z tym SF.
Główny atut brzmieniowy to bardzo analogowy charakter, zbliżony do gramofonu, piękne barwy średnicy i bardzo muzykalny plastyczny dźwięk. Wybitna jest też głębia i holografia sięgająca w tył za kolumnami, co ma miejsce szczególnie na aranżacjach HDCD. Ogólnie prezentacja i odwzorowanie źródeł dźwięku są bardzo precyzyjne i detaliczne. Prezentacja dźwięku jest cofnięta za kolumny, jest on jakby pokazywany z perspektywy, a nie wypchnięty przed kolumny. Charakter dźwięku jest ogólnie bardzo delikatny i jedwabisty. Bas nie jest atomowy, ale schodzi wystarczająco nisko. Na pewno można określić, że dźwięk jest dość lekki. Inne urządzenia z ówczesnego topu miały na ogół potężniejszy bas i „grubszy” dźwięk. Głos człowieka jest prezentowany na SF bardzo ludzko, jak żywy, lepiej niż nieraz na żywo na koncertach i jest podawany z dużą zawartością alikwotów.
Duże wrażenie, oprócz przestrzeni, robi także wspomniana barwa dźwięku. Jest ona pełna i bardzo bogata w kolory zbliżone do gramofonu analogowego. Duże znaczenie oprócz kości Ultra Analog, ma tu zapewne zastosowanie lamp na wyjściu, bo jednak przetwornik Classe lub Spectral i znacznie tańszy Parasound nie miały takiej barwy, mimo tych samych przetworników, ale one nie miały lamp na stopniu wyjściowym, co było czuć.
Procesor_3_-_back

Panel tylni Processora 3 oraz przewód 13W3

Połączenie I2Se vs koaksialne.

Początkowo podłączyłem sam przetwornik P3 do transportu Wadii koaksjalnym kablem cyfrowym XLO Signature, co pokazało brzmieniowo, że połączenie przetwornika P3 z innym (zwykłym bez I2Se) transportem zbliżało jego brzmienie do poprzedniego procesora SFD2mkII. Dopiero podłączenie dedykowanego transportu T3 poprzez złącze I2Se podnosi dźwięk systemu na prawdziwe wyżyny. Zastosowanie ST Glass zamiast koaksjalnego poprawia brzmienie, ale jeszcze nie jest one równoważne względem złącza I2Se.
Złącze I2Se, poprzez kabel 13W3 poprawia reprodukcję przestrzeni, rozdzielczość, mikrodynamikę oraz faktura i kontur dźwięku, który staje się jeszcze gładszy, bardziej jedwabisty i pozbawiony jakiekolwiek granulacji.
Także zestawu należy słuchać jako combo i nie eksperymentować z innymi opcjami, bo efekt zawsze będzie słabszy. Warto na pewno zdobyć srebrny kabel I2Se od Kimber, specjalnie dla SF, ale z jego dostępnością może być duży problem, choć może gdzieś zalega na second-hand za granicą.
Kabel 13W3 składa się z pięciu par indywidualnie izolowanych kabli o impedancji 110ohm oraz trzech kabli koaksjalnych, których impedancja wynosi 75ohm. Kable przytwierdzone do pinów 1-10 dla sygnałów: Bit Clock, Word Clock, dane audio, dane dodatkowe w formacie S/PDIF oraz informacje o częstotliwości, z jaką pracuje zegar w transporcie CD (256xFs lub 384xFs).
Dla trzech znajdujących się po bokach kabli koaksjal­nych zarezerwowano natomiast zadanie przenoszenia sygnałów płynących z głównego zegara taktującego. Piny A2 oraz A3 służą do przesyłania danych ze źródła do odbiornika, natomiast pin A1 w kierunku przeciwnym.

PC Audio, DAC, Hi-End historia, DIY kolumny loudspeakers